Tradycja kontra wygoda – dlaczego warto zainwestować w kolimator?

Wśród amatorów broni palnej bez problemu znajdziemy tradycjonalistów stawiających na rozwiązania znane od dekad, jak również entuzjastów nowoczesnych, precyzyjniejszych rozwiązań. Różnicę obrazuje między innymi wybór odpowiednich przyrządów celowniczych. W artykule postanowiliśmy porównać wady i zalety klasycznych celowników oraz kolimatorów.

Przyrządy mechaniczne

Najprostszym narzędziem służącym do celowania jest muszka oraz szczerbinka / przeziernik. Ten układ towarzyszy broni palnej niemal od początku jej istnienia. Wystarczy ustawić je w linii prostej do celu i wystrzelić. W teorii brzmi to łatwo, w praktyce bywa gorzej. Doświadczony strzelec poradzi sobie z tym bez problemu, ale amator będzie musiał najpierw spędzić czas na ćwiczeniach.

Ten typ celownika jest zdecydowanie najtańszy, bo jest stałym elementem każdego pistoletu czy karabinu. To wydajne i bardzo wytrzymałe rozwiązanie. Wymaga jednak od użytkownika poświęcenia czasu na przygotowanie się do strzału. Weteran wyceluje w kilka sekund, ale i to może okazać się za długo, jeśli po drugiej stronie znajdzie się osoba wyposażona w kolimator. Poza tym muszka i szczerbinka nie sprawdzą się w nocy.

Komfortowa technologia

Nie można powiedzieć, że celownik kolimatorowy spisze się w każdej sytuacji, ale jest to zdecydowanie rozwiązanie dość uniwersalne. Dzięki temu układowi nie musimy przymykać już jednego oka, by wycelować, bo na szybce dobrze widzimy punkt, w który mierzymy. Jak sama nazwa wskazuje, urządzenie wykorzystuje do działania zjawisko kolimacji. Mówiąc w skrócie i prostym językiem: wbudowane w celownik źródło światła generuje na szybce czerwony punkt (zwykle). Użytkownik nie traci czasu na mierzenie, więc automatycznie oszczędza kilka sekund i zyskuje przewagę.

Kolimator jest urządzeniem występującym w różnych typach, mających odmienne zastosowanie. Warto zwrócić uwagę na jego dodatkową funkcjonalność, która może się objawiać np. możliwością przybliżenia, odpornością na zabrudzenia i wstrząsy lub wbudowanymi ogniwami solarnymi, które pozwalają oszczędzać energię. Ten celownik wymaga bowiem do działania baterii, jeśli więc ich zapomnimy (lub skończy się zapas) – będzie bezużyteczny.

Obraz autorstwa tprzem - Pixabay